Oczyszczenie świątyni przez Jezusa

Jezus wszedł do świątyni i wyrzucił stamtąd wszystkich sprzedawców i kupujących. Powywracał stoły wymieniających pieniądze oraz stragany sprzedawców gołębi. Powiedział także: „Napisano: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy, a wy zamieniacie go w kryjówkę bandytów”.
W świątyni podeszli do Niego niewidomi i kulawi. A On ich uzdrowił (Mt 21, 12nn)

Niewidomi i kulawi. Ci, którzy szukają Boga całym sercem. Zdesperowani, mający dość życia, wołający do Boga resztkami swoich sił. Z nimi Jezus pragnie się spotkać. Być przy nich. Uzdrowić ich.

Ale dla nich nie ma miejsca w świątyni. Miejsce jest zajęte przez przekupniów.

Czy współczesny Kościół nie jest pełen przekupniów? Gdzie jest miejsce dla tych, którzy szukają Boga całym sercem? Gdzie mogą spotkać się z Bogiem? Z miłością, która ich uzdrowi.

Przywołał ich i zapytał

Wtedy Jezus zatrzymał się, przywołał ich i zapytał: „Co chcecie, abym wam uczynił?”. Odpowiedzieli Mu: „Panie, otwórz nam oczy”. (Mt 20, 32n)

 

Jezus z pewnością wiedział czego potrzeba tym dwóm niewidomym. Do tego nie trzeba nawet specjalnych zdolności. A jednak, Jezus zapytał: „Co chcecie…”

Jezus wchodzi w interakcję z tymi niewidomymi. Chce wejść z nimi w relację. Tutaj dokonuje się coś więcej, jak tylko fizyczne uzdrowienie. Bóg buduje więź zaufania. Na wieki.

Wzięli więc zapłatę i narzekali na właściciela

(Mt 20, 11)

Przypowieść o robotnikach w winnicy. Ta przypowieść następuje zaraz po pytaniu Piotra: „Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą. Co za to otrzymamy?”.

Co w zamian? Można by się zapytać: a co jest dla Ciebie ważne? Czego chciałbyś? Czego pragnie Twoje serce?

Ludzie podążają za różnymi rzeczami, myśląć, że przyniosą im szczęście. A one cieszą może przez 2 tygodnie.

Wybory

Jezus powiedział do uczniów: „Zapewniam was: Człowiek bogaty z trudem wejdzie do królestwa niebieskiego”. (Mt 19, 23)

Ale zawsze można mieć dobrą wymówkę żeby nie wchodzić.

To jest nasz wybór, czy chcemy zaufać Jezusowi, i się Go słuchać, czy też dokonywać własnych wyborów i się z nich usprawiedliwiać.

Nie tłumaczyć się ze złych wyborów, a dobrze wybierać.

Kruchość

Jezus odrzekł: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj swój majątek i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem wróć i chodź za Mną” (Mt 19, 21)

Jezus nie zaproponował bardziej pobożnego życia: wiięcej modlitw, czy może pielgrzymki, albo częstszego czytania Biblii… czy co tam jeszcze przyjdzie do głowy.

Bogaty pewnych rzeczy nie widzi. Nie rozumie. Nie jest w stanie zrozumieć.

Pewnych rzeczy nie da się opisać słowami. Przemówić do rozumu. Do pewnych rzeczy potrzebna jest wrażliwość. Spojrzenie z odpowiedniej pozycji. Poczucie braku, ale nie braku pieniędzy. Doświadczenie kruchości.

By – obudzić serce.

Palcem na wodzie

Wtedy przyniesiono do Niego dzieci, żeby nałożył na nie ręce i modlił się, ale uczniowie stanowczo im zabraniali. Lecz Jezus powiedział: „Dopuście dzieci! Nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie, bo do takich jak one należy królestwo niebieskie” (Mt 19, 13n)

Dorośli potrafią pięknie dąć w słowa. W słowa palcem na wodzie pisane. Tworzyć zamki na piasku: fałszywe wizje idealnego świata.

Życie to wszystko rozkłada.

U dzieci wszystko jest proste.

Mali

Pamiętajcie, żeby nie gardzić żadnym z tych małych, bo mówię wam, że ich aniołowie widzą ciągle oblicze mojego Ojca, który jest w niebie. (Mt 18, 10)

Znacznej części rozdziału 18 ewangelii Mateusza przewodzi jedna myśl – o tych najmniejszych. Czasem podział na akapity przeszkadza dostrzec więcej. Bo niby jest tam kilka myśli, ale one układają się logicznie w jedną całość.

W tych najmniejszych jest jakaś swoboda. Oni nie muszą się starać, by dobrze wypaść przed innymi, ani przed sobą nawzajem. Bywają szczerzy aż do bólu.

Co innego ludzie u władzy.

Bóg bynajmniej nie jest żadnym sztywniakiem. On właśnie uniżył się, i miłuje tych najmniejszych. Do tych najmniejszych należy niebo.

Jak to? To ja mam się nawracać z grzechów?

[Jezus] odpowiedział: „Eliasz rzeczywiście przyjdzie i wszystko naprawi. Wiedzcie jednak, że Eliasz już przyszedł, ale go nie rozpoznali i postąpili z nim tak, jak im się podobało. Podobnie Syn Człowieczy dozna od nich cierpień” (Mt 17, 11n)

Bóg nie jest zły na grzesznika. On jest o grzesznika zatroskany.

Ludzie – często odwrotnie.

To jest powtarzająca się wciąż na nowo histora, gdy Bóg wzywa do nawrócenia, by okazać miłosierdzie. Poczynając już od Starego Testamentu. Ludzie z kolei oczekują dla grzesznikow kary. Na przykład prorok Jonasz. Sam przyznał, nie lubi w Bogu tej cechy. Dlatego uciekał by nie wzywać do nawrócenia mieszkańców Niniwy.

Jezus był pełen troski, miłości, miłosierdzia dla grzeszników. Był blisko nich. To jakoś raziło, drażniło ludzi, którzy uważali się za sprawiedliwych.

Ja jestem zakochany w Bogu który okazuje miłosierdzie. I też pełen wdzięczności, że mnie też okazuje miłosierdzie. Codziennie na nowo. Że jest blisko mnie pomimo tego że jestem daleki od doskonałości.

Bóg jest moją doskonałością.

Prawdziwe życie

Wtedy Piotr wziął Go na bok i stanowczo Go upominał: „Niech Cię Bóg broni! Panie, na pewno się to Tobie nie przydarzy!”. On zaś odwrócił się i rzekł do Piotra: „Idź za Mną, szatanie!. Przeszkadzasz Mi, bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku”. Potem Jezus powiedział do uczniów: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie; niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je. Jaką korzyść będzie miał człowiek, jeśli zdobędzie cały świat, ale straci swoje życie? Albo co może dać człowiek w zamian za swoje życie? (Mt 16,22nn)

Piotr miał Jezusa za przyjaciela. Pragnął dla Niego, tak po ludzku, szczęśliwego życia.

Wyobrażamy sobie to szczęśliwe życie na różne sposoby, jak ono powinno wygładać. Ludzie napisali wiele bajek o tym, jak to zło zostaje pokonane przez bohaterów bajki, którzy potem żyli „długo i szczęśliwie”. Też wiele filmów opiera się na tym schemacie.

W ludziach jest pragnienie dobra. Bóg nas takimi stworzył.

Jednakże w historiach bajkowych dość jasno widać, kto jest szlachetnym bohaterem, a kto – czarnym charakterem. Zły często nie ukrywa tego, że jest zły, i że jego cele są złe. Inaczej jest w rzeczywistym świecie. Tu często zło ukrywa się pod płaszczykiem dobra. Świat nie jest czarno-biały. Też nie jest tak, że źli ludzie urodzili się źli, i jeśli są źli – takimi zostaną.

Poza tym – my często sądzimy po pozorach. Po słowach, deklaracjach. A to, jaki ktoś jest naprawdę, jest ukryte głęboko, w sercu. My sami, przed innymi ludźmi zakładamy maski, odgrywamy swoje role.

Na podstawie życiowych doświadczeń ludzie budują swoje przekonania. Przekonania często fałszywe – o sobie, o innych, o Bogu, o świecie. W ten świat ludzkich przekonań wchodzi Jezus. Ten, który jest drogą, prawdą, i życiem. Bóg pragnie to wszystko prostować.

I nieraz, o tych prawdach, przekonujemy się w sposób bolesny.

Na szczęście nie jesteśmy na tej drodze sami. Bóg zawsze jest przy nas. Nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że Go nie ma.

Skała

Jezus mu odpowiedział: „Szczęśliwy jesteś, Szymonie, synu Jony, gdyż nie poznałeś tego ludzką mocą, ale objawił ci to mój Ojciec, który jest w niebie. Ja zaś mówię tobie, że ty jesteś Skałą. Na tej Skale zbuduję mój Kościół, a potęga piekła go nie zwycięży. (Mt 16,17n)

Tak naprawdę – Jezus jest skałą. Człowiek sam z siebie nie może być skałą. Na Jezusie budujemy swoje życie. Jeśli ktoś będzie budować na człowieku, prędzej czy później się zawiedzie.

My wszyscy czerpiemy z Chrystusa. Stajemy się budowlą – żywą budowlą – która żyje dzięki Niemu.