Wiedzieć o Bogu a znać Boga

Nauczał dalej: „Miejcie się na baczności przed nauczycielami Pisma, którzy chętnie chodzą w wytwornych szatach, lubią pozdrowienia na placach, pierwsze krzesła w synagogach i honorowe miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ich spotka surowszy wyrok”. Potem, siedząc naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał do niej drobne pieniądze. Wielu bogatych wrzucało wiele. Gdy przyszła pewna uboga wdowa, wrzuciła dwie drobne monety, czyli jeden kwadrans. Wtedy przywołał swoich uczniów i powiedział do nich: „Zapewniam was: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej od wszystkich, którzy wrzucali do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało, a ona ze swego ubóstwa wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie”.

Nauczyciele Pisma dużo wiedzieli o Bogu. Wiedzieli, czego Bóg chce, czego oczekuje, co jest dobre a co złe, co słuszne a co nie, co jest etyczne a co nie. Błyszczeli swoją wiedzą i erudycją.

Ta uboga wdowa Pism nie studiowała. Uczepiła się Boga – stał się dla niej ostatnią deską ratunku. Czuła się całkowicie zależna od Boga. Bóg był obecny przez cały czas w jej życiu. Ta zależność sprawiła że Bóg stał się bliski jej, i ona też była bliska Bogu. To właśnie na nią Jezus zwrócił uwagę.

 

Gdzie jest Jezus?

Wówczas podszedł jeden z nauczycieli Pisma, który słyszał ich rozmowę. Widząc, że Jezus dobrze im odpowiedział, zapytał Go: „Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich?”. Jezus rzekł: „Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, jest Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych”. Powiedział do niego nauczyciel Pisma: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo jeden jest i poza Nim nie ma innego. Miłować Go całym sercem, całym rozumem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego o wiele więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”. Jezus, widząc, że rozsądnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”.

 

Przytaczam cały fragment, bo jest on, jako całość, niezwykle głęboki. Gdyby określić to, czym jest królestwo Boże, to można by powtórzyć to co powiedział ten nauczyciel Pisma, a potem długo, długo nic.

 

Wierzący ludzie praktykują te rzeczy, które uważają za ważne w praktykowaniu wiary. Też mają swoje wyobrażenia jak i gdzie można spotkać Boga. Kościół Katolicki naucza wiele na ten temat w swojej doktrynie.

Ale ja nie będę przytaczać doktryny. Ja chcę pisać o tym, co mówi Jezus.

No więc gdzie można spotkać Boga?

Wszędzie.

Bóg jest przy każdej osobie: w sklepie, na ulicy. Przy ludziach na których nie zwracamy zazwyczaj uwagi. Przy pracowniku sklepu który rozkłada towar albo siedzi na kasie; przy starszej osobie która wybiera sobie coś z półki; przy obywatelu Ukrainy; albo przy osobie która usiłuje przedrzeć się przez polsko-białoruską granicę; albo przy osobie która stara się przedrzeć do naszego, bogatego świata, by szukać lepszego życia; albo przy osobie gdzieś tam na drugim końcu świata, która nie ma niczego z tych rzeczy które w naszym, bogatym świecie wydają się oczywiste.

Chrześcijaństwo to są prozaiczne rzeczy. Bóg mówi: kochaj.

Błędne przekonania

Jezus powiedział: „Czyż nie dlatego błądzicie, że nie znacie Pisma ani mocy Boga?

Bóg nie dostosowuje się do tego co myślą ludzie

Człowiek może przez całe życie żyć w błędnych przekonaniach. Nigdy nie zadać sobie pytania: czy rzeczywiście tak jest? Błogosławieni którzy mają wątpliwości, którzy szukają, zadają pytania.

Czasem sypią się fundamenty.

Władza

…podeszli do Niego wyżsi kapłani, nauczyciele Pisma i starsi i zapytali Go: „Jakim prawem to czynisz? Kto Ci dał władzę, aby tak czynić?”

 

Dla niektórych autorytet Boga opiera się o władzę. Dla wielu Jezus jest Autorytetem bo jest dla nich wszystkim. Sensem życia. Inspiracją. Nie chcą żadnej władzy. Chcą kochać tak, jak sami są kochani.

 

 

Przeszkadzał

Kiedy [Jezus] razem z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, siedział przy drodze niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza. Słysząc, że Jezus z Nazaretu przechodzi, zaczął głośno krzyczeć: „Synu Dawida, Jezusie, zmiłuj się nade mną!”. Wielu nakazywało mu, aby umilkł, lecz on jeszcze głośniej krzyczał: „Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!”. Wtedy Jezus zatrzymał się i rzekł: „Zawołajcie go!”.

 

Jezus budził respekt. Był w oczach ludzi, którzy szli za Nim, kimś niezwykłym.
Bartymeusz był żebrakiem. Przeszkadzał.

Ludzie którzy przeszkadzają, są nikim, przychodzą do Jezusa.
Jezus jest inny. Nikt Mu nie przeszkadza.
Przez Niego są kochani.

Uciekam od ludzi którzy uważają że coś znaczą

Byli właśnie w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus ciągle ich wyprzedzał, tak że się dziwili. A ci, którzy szli za Nim, byli przestraszeni. Jezus ponownie przywołał Dwunastu i zaczął im mówić o tym, co miało Go spotkać: „Oto teraz zdążamy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany wyższym kapłanom i nauczycielom Pisma. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. Będą z Niego drwić, pluć na Niego, wychłoszczą Go i zabiją, ale po trzech dniach zmartwychwstanie”.

 

Jezusa wystawiono na piedestał. Zrobiono z Niego władcę. Dla mnie nie jest władcą. Jest kimś bliskim.

Jezus przyszedł do tych, którzy nic nie znaczą. Stał się jednym z nich. I właśnie jako taki został ukrzyżowany.

Spochmurniał

Wtedy Jezus przyjrzał mu się, umiłował go i powiedział: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem wróć i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony.

Przywiązany do tego życia
Tu i teraz
Ryzykował wiele

W Tobie jest życie, Jezu


Oglądam widea prowadzone przez byłych muzułmanów, którzy odnaleźli Jezusa. Dla mnie to jest zawsze lekcja pokory. To jest zawsze Boża batalia o muzułmanów. Wychowani w Islamie, przekonani że Islam to jest ta właściwa religia. A jednak, Jezus trafia do ich serc.

Nawrócenie do Jezusa jest dla muzułmanina aktem niezwykle głębokim. Jezus mówił w przypowieściach o perle, o skarbie ukrytym w roli. Dla nich Jezus jest tym skarbem.

Tak, Jezus jest skarbem. W ogóle bez Jezusa niebo nie byłoby niebem. Randy Kay w swoim świadectwie stwierdził że niebo to nie jest miejsce. To jest Osoba.

Doświadczenie spotkania z Jezusem jest czymś, czego nie da się wytłumaczyć. Jedna z byłych muzułmanek opowiada że muzułmanie nieraz pytają ją „co jest takiego specjalnego w Jezusie?”. I ona czuje się przed tak postawionym pytaniem bezradna. Mówi „a co nie jest?”. Jezus objawia się muzułmanom w snach, wizjach, i to są te spotkania po których zmieniają oni swoje życie.

Wywiad z Randy Kay, NDE

W momencie gdy moja dusza opuściła ciało, to było jakby ciągnięcie za moją koszulę. I po chwili, byłem twarzą twarz z Jezusem.

Mogłem czuć Jego wąsy na moim prawym policzku. I wiedziałem natychmiast że… myślę o tym co czuła twoja mama, ponieważ jest to tak cudowne doświadczenie… wiedziałem natychmiast że to był Jezus. I moją pierwszą myślą było „więc to jest miłość”. Byłem kochany przedtem, ale to jest doskonała miłość. I uległem zarówno uwielbieniu jak i poczuciu że nie zasługuję. A jednak, On uznał mnie wartym siebie, chociaż ja się nie czułem godny. Podniósł mnie jak mokrą szmatę, obrócił mnie twarzą w twarz ku sobie. Patrzyłem w Jego oczy pełne miłości.

[Tu z płaczem] Jego światło oświeciło każde ciemne miejsce we mnie światłem Jezusa Chrystusa. I On szepnął do mojego ucha dwa słowa. Powiedział: ufaj mi.

Randy Kay przeżył śmierć kliniczną w 2005 roku.

Zatwardziałe serca

Wtedy Jezus powiedział im: „Napisał wam to przykazanie, dlatego że macie zatwardziałe serca…”

 

O rozwody pytali się przecież ludzie wierzący, faryzeusze. Niektórzy ludzie wierzą, ale trzymają Boga na dystans. Z drugiej strony chcą dyktować innym co jest moralne, a co nie. Są surowi wobec siebie i innych jak obraz Boga, który sobie wytworzyli.

Dla mnie jest różnica kto mówi o rzeczach związanych z wiarą. Czy mówi mi to jakaś zwykła osoba, która może nawet powoływać się na Boga, czy mówi to sam Jezus.

Jezusowi nie jestem w stanie się oprzeć.