Cud w Kanie Galilejskiej

Gdy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: „Nie mają wina”. Jezus odpowiedział: „Kobieto, czy to należy do Mnie lub do ciebie? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. (J 2, 3-4)

 

Bez prośby Maryi, Jezus nie dokonałby tego cudu. Dla Jezusa to jeszcze nie był ten czas, by czynić cuda, by objawiać swoją chwałę. A jednak Jezus uległ.

Nie było to jakieś natarczywe naleganie ze strony Maryi. Nie było wielogodzinnych modłów. To nawet trudno nazwać prośbą. Maryja po prostu zwróciła Jezusowi uwagę na problem. Reszta była cichym zrozumieniem, bez słów.

Jezus doskonale znał Maryję, a Maryja – Jezusa. Maryja wiedziała, że Jezus nie jest obojętny na ludzkie potrzeby. Podobnie jak Maryja. Oni są do siebie niezwykle podobni. Maryja jest odbiciem Jezusa, pełnego miłości i dobroci. Przez trzydzieści lat była pod Jego wpływem. W codziennej, zwyczajnej relacji. Zwyczajnej, a jednak niezwykłej. Tak niezwykłej, jak niezwykły jest Jezus. A jest niezwykły, nie da się ukryć.

Odrzucenie Jezusa

A wyżsi kapłani i starsi podburzyli tłum, żeby prosił o Barabasza, a domagał się śmierci dla Jezusa. Namiestnik zapytał: „Którego z tych dwóch mam wam uwolnić?”. Odpowiedzieli: „Barabasza!”. Piłat ich zapytał: „A co mam uczynić z Jezusem, zwanym Chrystusem?”. Wówczas wszyscy odpowiedzieli: „Na krzyż z Nim!”. Wtedy ich zapytał: „Co On złego zrobił?”. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z Nim!”. Piłat widział, że to nic nie pomaga, a zamieszanie staje się coraz większe. Wziął więc wodę i na oczach tłumu umył ręce. I powiedział: „Nie ponoszę winy za tę krew. To wasza sprawa”.

(Mt 27, 20-24)

 

Religijna machina.

Po co tu przyszedłeś, Boże? Nasza religijna machina dobrze pracuje. Przeszkadzasz nam.

Zajmujesz się jakimiś popaprańcami. Czemu się nimi tak przejmujesz?

Usilnie pracujemy nad tym, by stworzyć doskonały świat. By wszystkie trybiki naszej machiny kręciły się jak należy.

Trzeba walczyć, opowiedzieć się po właściwej stronie. Albo my, albo oni. A Ty, zamiast walczyć, zachowujesz się jak naiwny marzyciel, mówisz o miłości, od której zbiera się nam na mdłości. Pogubiłeś się, Boże. Nie chcemy byś nam się wtrącał. 

 

To ja, ten pogubiony. Gdyby nie Ty, Jezu, byłbym dzisiaj już w piekle.

Przesłuchanie przed Wysoką Radą

Wtedy najwyższy kapłan powiedział do Niego: „Zaklinam Cię na Boga żywego! Powiedz nam, czy Ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym?”. Jezus odrzekł: „Sam to powiedziałeś. Ale oświadczam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, który siedzi po prawej stronie Wszechmogącego i przychodzi na obłokach nieba”. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i zawołał: „Zbluźnił! Czy potrzeba jeszcze świadków? Oto teraz usłyszeliście bluźnierstwo! Co o tym sądzicie?”. Odpowiedzieli: „Winien jest śmierci!”. Wówczas pluli Mu w twarz i policzkowali Go. A bijąc Go, mówili: „Prorokuj nam, Chrystusie, kto Cię uderzył?”.

(Mt 26, 63-68)

 

Wszyscy o zmartwychwstaniu Jezusa, a ja o ukrzyżowaniu. Czuję się trochę jak czarna owca, która nie wie co należy czynić. Zamiast karnie trzymać się stada, to odchodzi to tu, to tam, patrzy na niebieskie niebo, wącha kwiatki, a jak przygrzeje słoneczko to zapomina o całym świecie, tylko chodzi i bryka. Świat jest piękny 🙂

Tak więc czytam sobie ewangelię Mateusza rozdział po rozdziale, i dzisiaj wypadło właśnie na ten akapit.

I tak myślę o tej scenie, gdzie samotny, bezbronny Jezus stoi wobec tej zgrai, która za wszelką cenę chce się Go pozbyć. Tak po ludzku rzecz biorąc był tam zupełnie samotny. Bez wsparcia ze strony, jak to określił, więcej niż dwunastu oddziałów anielskich, ani bez naszych dzielnych “obrońców Krzyża”, gotowych bronić Chrystusa i Krzyża przy każdej okazji. Ciekawe jak by się to skończyło, gdyby tam byli?

Sam Jezus tak wybrał. Był tam sam, ale pomimo tego – był pełen pokoju. Przyszedł na Ziemię aby dać pokój, nadzieję ludziom którym życie dopiekło, którzy pogubili się w swoim życiu, którym nie chce się żyć. Przyszedł, by dać im pokój, miłość, nadzieję, życie. Tym, którzy mówią przegraliśmy to życie. Jezus zaprasza ich wszystkich by udali się w podróż z Nim, do nieba. W podróż pełną pokoju, nadziei. W podróż wcale nie samotną, ale właśnie z Nim, razem.

Sąd Ostateczny

I powie Król do tych po prawej stronie: «Zbliżcie się, błogosławieni mojego Ojca. Weźcie w posiadanie królestwo przygotowane dla was od początku świata.
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a zatroszczyliście się o Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie». […] Następnie powie do tych po lewej stronie: «Odejdźcie ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, który przygotowano diabłu i jego aniołom. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie zatroszczyliście się o Mnie».

(Mt 25, 34-36; 41-43)

 

Przypowieść Jezusa o Sądzie Ostatecznym wychodzi głęboko z Jego serca. Jezus utożsamia się z Łazarzami tego świata.

Ci po lewej stronie mogliby powiedzieć: no przecież nikogo nie zabiłem, nie okradłem, …i co tam jeszcze…

Spędzamy życie kręcąc się wokół własnych spraw. Smutne jest to życie.

Na świecie ok. 9 milionów ludzi rocznie umiera z głodu. Około 800 milionów ludzi cierpi głód. Jak to możliwe?

Nie są to informacje medialne. Są poza horyzontem widzenia ludzi w bogatych krajach. Może od czasu do czasu, gdy kolejna łódź z uchodźcami zatopi się na morzu.

Niszczymy planetę, na której żyjemy. Eksploatujemy ją ponad normę. Naukowcy biją na alarm. Życie bez trosk – to jest nasz cel.

W tym wszystkim gubimy sens. Przestajemy widzieć. Bogaci materialnie, duchowi nędzarze.

Pytanie o władzę Jezusa

[Jezus] przyszedł do świątyni i nauczał. Wtedy podeszli do Niego wyżsi kapłani i starsi ludu i zapytali: „Jakim prawem to czynisz? Kto Ci dał taką władzę?” (Mt 21, 23)

Znamienne pytanie.

Jezu, dlaczego kochasz tych ludzi? Dlaczego jesteś z nimi? Dlaczego towarzyszysz im w ich zmaganiach, problemach, w codziennym życiu? Czemu poczuwasz się do tego, by im pomagać? Czemu Ci tak na nich zależy? Czemu zależy Ci, by wyciągać tych ludzi z ich problemów, niechęci do życia? Czemu chcesz dawać im nadzieję? Czemu chcesz dawać? Czemu jesteś taki dobry?

To nie było żadne z tych pytań.

Widzisz, Jezu, przez Ciebie faryzeusze cierpią.

Jezus w świątyni

Wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma widząc cuda, które uczynił, oraz dzieci, które wołały w świątyni: „Hosanna Synowi Dawida”, oburzyli się. Powiedzieli do Niego: „Słyszysz, co one wołają?”. A Jezus im odpowiedział: „Owszem. Ale czy nigdy nie czytaliście: Z ust dzieci i niemowląt odbierasz chwałę?” (Mt 21, 15-16)

 

Świątynia. Miejsce pełne ciszy, skupienia, powagi. Do tej świątyni wchodzi Jezus, a za Nim dzieci.

Dzieci to jest żywioł. Dzieci są pełne życia. Rozbiegane, pełne radości otaczają Jezusa. Jak bardzo to narusza powagę świątyni!

Bóg jest Bogiem radości! Bóg jest Bogiem życia!

Piotr upomina Jezusa

Od tego czasu Jezus zaczął tłumaczyć uczniom, że musi iść do Jerozolimy. Tam starsi ludu, wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma zadadzą Mu wiele cierpień i zabiją Go, jednak trzeciego dnia zmartwychwstanie. Wtedy Piotr wziął Go na bok i stanowczo Go upominał: „Niech Cię Bóg broni! Panie, na pewno się to Tobie nie przydarzy!”. On zaś odwrócił się i rzekł do Piotra: „Idź za Mną, szatanie!. Przeszkadzasz Mi, bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku” (Mt 16, 21-23)

Piotr, i myślę że inni apostołowie też, byli uszczęśliwieni przy Jezusie. Życie nabrało kolorów. Niebo było bardziej niebieskie, trawa bardziej zielona. Spotkanie z Jezusem stało się dla nich przygodą życia.

Nie musieli się o wiele troszczyć. Jezus uzdrawiał ludzi ze wszystkich chorób. Rozmnażał chleb. Ludzie chcieli nawet ogłosić Jezusa królem. Takim ziemskim królem. Każdy chce mieć króla który się troszczy o swoich poddanych tak, jak Jezus.

Tak myślę że ludzie byliby niezbyt długo zadowoleni z Jezusa jako swojego króla. Bo ludzie po jakimś czasie oczekują więcej. Więcej i więcej.

Wracając do Piotra: pragnął, by to szczęście trwało zawsze. Ludzie mają różne wyobrażenia, co czyni ich szczęśliwymi. Napisano mnóstwo bajek kończących się słowami “…i żyli długo i szczęśliwie”. Tak ludzie chcą żyć – długo i szczęśliwie. Piotr też tak chciał. Miał nadzieję, że z pomocą Jezusa zło zostanie pokonane, a potem będą żyć wszyscy długo i szczęśliwie.

Ale życie to nie bajka. To zło, które nas unieszczęśliwia, to nie są ONI (kimkolwiek mieliby być), których wystarczy pokonać. To zło tkwi w nas. To my nie umiemy kochać.

Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu. Tego chce nas Jezus nauczyć.

New Heart

Open up my eyes to see You
My mind to know You
My soul longs only for You
Let me hear Your voice resounding
Your words creating
A brand new heart in me  Continue…