W glorii i chwale

Potem przywołał do siebie Dwunastu i zaczął ich rozsyłać po dwóch. Dał im władzę nad duchami nieczystymi. Nakazał też, aby niczego nie zabierali w drogę prócz laski: ani chleba, ani torby podróżnej, ani pieniędzy. „Włóżcie na nogi sandały, ale dwóch ubrań nie zakładajcie!”. Mówił do nich: „Gdziekolwiek wejdziecie do domu, zatrzymajcie się tam, aż do czasu, gdy będziecie opuszczać to miejsce. Jeśli w jakiejś miejscowości was nie przyjmą i nie zechcą was słuchać, wyjdźcie stamtąd i strząśnijcie pył z waszych nóg, na świadectwo dla nich”. Oni poszli więc i wzywali do nawrócenia. Wyrzucili wiele demonów i namaścili olejem wielu chorych, przywracając im zdrowie.

 

Takie to proste: idźcie, każcie im się nawracać. Niech się pokajają. Dobrzy się nawrócą, źli – pójdą na zagładę. I tyle będzie.

Wydaje się że takie myślenie jest udziałem wielu.

Boję się ludzi którzy tak myślą.

Bóg, gdyby chciał tak zrobić, mógłby to zrobić dużo prościej. Po co miałby w ogóle przychodzić na Ziemię? Po co miałby angażować apostołów?

Za tym wszystkim kryje się dużo więcej. Bóg z nikogo nie rezygnuje. Tak czy inaczej, sieje ziarno. I paradoksalnie, często ci źli stają się później tymi, którzy są gotowi dać się za Jezusa pokroić. A ci dobrzy zostają tylko takimi letnimi.

Pokusa

Wielu słuchających Go dziwiło się i mówiło: „Skądże to ma? Co to za mądrość została Mu dana? I takich nadzwyczajnych cudów dokonuje! Czy nie jest On cieślą, synem Maryi, a bratem Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? A Jego siostry, czy nie mieszkają tutaj wśród nas?”. I powątpiewali w Niego.

 

Żeby być kimś, najpierw trzeba poobracać się w towarzystwie ważnych ludzi. A Ty, Jezu, w jakim towarzystwie byłeś? W naszym. My jesteśmy nikim. Dobrze wiemy że jesteśmy nikim.

Chociaż, dzisiaj jesteś na piedestale. Założyłeś Kościół Katolicki…

A jednak – o Tobie mówią tu i tam… W miejscach, do których Kościół Katolicki nie dociera.

Ty jesteś wszystkim.

Poznają Cię ludzie, którzy czują się porzuceni. Tak jak ci, w Nazarecie. Nie dowierzają, że gdzieś tam, na końcu świata, odpowadasz na ich nieszczęsne wołanie. Są ważni dla Ciebie. Są kochani.

Tak, jak ta Samarytanka, z którą spotkałeś się przy studni.

Ty zmieniasz wszystko. Ze śmierci przywracasz do życia. Z ciemności do światła. Przywracasz radość, nadzieję.

Uzdrowienie opętanego z Gerazy

Gdy wsiadał do łodzi, ten, który był opętany, prosił Go, aby mógł przy Nim zostać. Lecz On się nie zgodził. Powiedział do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im, co Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował”.

Opis historii ludzi, takich jak historia tego Gerazeńczyka brzmi dzisiaj dla niektórych dość sucho. Lecz gdyby dzisiaj ktoś przyszedł z płaczem, i opowiadał, że jeszcze kilka dni temu jego życie wyglądało zupełnie inaczej, ale przyszedł ktoś taki jak Jezus, i zmienił wszystko…

Tak sobie myślę, że Jezus przybył do tej krainy specjalnie dla tego człowieka. Bo po cóż by się pchał do pogańskiej krainy? Ale On znał tego człowieka. Wiedział o jego nieszczęściu. Dla nas są Izraelici, chrześcijanie, poganie… Dla Boga wszyscy jesteśmy ludźmi, o których On się troszczy. Troszczy się bardziej niż nam się wydaje.

Bo On jest przy nas tam gdzie nam się wydaje, że jesteśmy zupełnie sami.

Ziarno gorczycy

Mówił też: „Do czego przyrównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarno gorczycy. Kiedy się je wrzuca w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Gdy jednak zostanie zasiane, wyrasta i staje się większe od innych krzewów, wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki mogą zakładać gniazda w jego cieniu”.

Mówimy że Bóg jest Sędzią.

Tak będzie na końcu życia. Kiedyś, na koniec, spotkamy się z Bogiem twarzą w twarz. Ale teraz, dzisiaj, Bóg absolutnie nie jest Sędzią.

Kim jest w takim razie? To od nas zależy. My wybieramy, jak chcemy z Bogiem układać sobie życie.

Dla wielu Bóg stał się wszystkim. Wcale nie dlatego, że to są jacyś wspaniali ludzie. Wręcz przeciwnie. Nawet się nie starali. Nie dbali. Było im wszystko jedno. Szukali szczęścia w różnych miejscach, w różnych religiach.

Bóg jednak postawił na ich drodze ludzi, dzięki którym zobaczyli jakieś światło w swoim życiu. Dziś są świadectwem.

I tak, ludzie między sobą przekazują sobie różne historie. Dzieją się cuda. Bóg po prostu działa.

Królestwo Boże – królestwo, w którym wiążą ludzi więzy miłości. I też każdego wiąże ta najważniejsza więź: z Tym, który jest. Bez którego nic by nie miało sensu.

Nawrócenie

Wam powierzono tajemnicę królestwa Bożego, tamtym zaś, z zewnątrz, wszystko podaje się w przypowieściach, dlatego że patrząc, widzą, ale nie dostrzegają, słuchając, słyszą, ale nie rozumieją, żeby się nie nawrócić i nie otrzymać przebaczenia. (Mk 4, 11-12)

Są słowa które zależnie od kontekstu albo od osoby która je wypowiada mają różne konotacje. Jednym z tych słów jest słowo nawrócenie.

Widzą, ale nie dostrzegają. Słyszą, ale nie rozumieją. W swojej najgłębszej formie, nawrócenie zaczyna się od tego, że coś do człowieka dociera. Coś się w nim zmienia. Zaczyna mu zależeć na rzeczach, na których mu nigdy dotychczas nie zależało.

Ludzkie serce jest warownią. Jezus nigdy nie wdziera się do tej warowni na siłę.

Słowa są niezrozumiałe, ale dają do myślenia. Drążą. Nurtują.

Kogo uwolnić

Piłat ich zapytał: „Kogo mam wam uwolnić? Jezusa Barabasza czy Jezusa, zwanego Chrystusem?” (Mt 27,17b)

 

Wolny wybór.

Jedną z relacji NDE, jaką ostatnio oglądałem, była relacja kobiety o imieniu Crystal. Kobieta była molestowana seksualnie od trzeciego roku życia. Przez wiele lat tkwiło w jej głowie to pytanie: czemu Bóg zezwala na okrucieństwa ze strony innych ludzi? Bóg, który przecież jest Miłością. Jej przeżycia podczas śmierci klinicznej diametralnie zmieniły jej patrzenie na to wszystko co dzieje się tutaj, na Ziemi.

Na Ziemi nie dzieje się Boża wola. Gdyby się działa, żadne z tych okrutnych rzeczy by się nie działy. Ale wtedy też nie bylibyśmy ludźmi wolnymi. Bylibyśmi nikim więcej jak marionetkami, pacynkami w ręku Boga.

Ludzka wolność jest prawdziwa. Nasze wybory są prawdziwe. Nasze decyzje są w pełni naszymi decyzjami. Nasze życie jest w naszych rękach. Możemy powiedzieć milion słów, dlaczego chcemy żyć z Bogiem albo bez, ale to jest zawsze nasz wybór. Nie Boga.

Tak, jak wybór dany ludziom przez Piłata należał do tych ludzi.

Bóg się nie obraża gdy Go nie wybieramy.

Nasza wolność jest jednocześnie naszą słabością. Możemy źle wybrać, i z tym pozostaniemy. Jednak póki żyjemy, jesteśmy osadzeni w czasie, możemy zawsze przemyśleć swoją decyzję.

Dla wielu ludzi jednak życie tu i teraz jest wszystkim. Pod tym kątem podejmują swoje decyzje. Nakręcają się tym nawzajem. Na koniec jednak – zostaną z niczym.

Dawać czy brać

I powie Król do tych po prawej stronie: «Zbliżcie się, błogosławieni mojego Ojca. Weźcie w posiadanie królestwo przygotowane dla was od początku świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a zatroszczyliście się o Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie». (Mt 25, 34nn)

 

To są takie prozaiczne rzeczy. Niby. Ale za każdą z nich stoi spotkanie z drugim człowiekiem. Poprzez takie prozaiczne rzeczy ten drugi wie, że nie jest sam. Że jest ktoś inny, komu na nim zależy. Dla wielu ludzi to jest wszystkim. Dowiedzieć się że nie są sami, że nie są jakimiś wyrzutkami na tym świecie, na których nikomu nie zależy.