W glorii i chwale
Potem przywołał do siebie Dwunastu i zaczął ich rozsyłać po dwóch. Dał im władzę nad duchami nieczystymi. Nakazał też, aby niczego nie zabierali w drogę prócz laski: ani chleba, ani torby podróżnej, ani pieniędzy. „Włóżcie na nogi sandały, ale dwóch ubrań nie zakładajcie!”. Mówił do nich: „Gdziekolwiek wejdziecie do domu, zatrzymajcie się tam, aż do czasu, gdy będziecie opuszczać to miejsce. Jeśli w jakiejś miejscowości was nie przyjmą i nie zechcą was słuchać, wyjdźcie stamtąd i strząśnijcie pył z waszych nóg, na świadectwo dla nich”. Oni poszli więc i wzywali do nawrócenia. Wyrzucili wiele demonów i namaścili olejem wielu chorych, przywracając im zdrowie.
Takie to proste: idźcie, każcie im się nawracać. Niech się pokajają. Dobrzy się nawrócą, źli – pójdą na zagładę. I tyle będzie.
Wydaje się że takie myślenie jest udziałem wielu.
Boję się ludzi którzy tak myślą.
Bóg, gdyby chciał tak zrobić, mógłby to zrobić dużo prościej. Po co miałby w ogóle przychodzić na Ziemię? Po co miałby angażować apostołów?
Za tym wszystkim kryje się dużo więcej. Bóg z nikogo nie rezygnuje. Tak czy inaczej, sieje ziarno. I paradoksalnie, często ci źli stają się później tymi, którzy są gotowi dać się za Jezusa pokroić. A ci dobrzy zostają tylko takimi letnimi.
