Bogacz i Łazarz

Lecz on [bogacz] odpowiedział: «Nie, ojcze Abrahamie! Ale gdyby ktoś z umarłych udał się do nich, nawrócą się». Wtedy [Abraham] powiedział mu: «Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to nawet gdyby ktoś powstał z martwych, także nie dadzą się przekonać» (Łk 16, 30-31)

 

Przypowieść o bogaczu i Łazarzu to kolejny tekst który pokazuje, że Bóg tak naprawdę nie chce niczego dla siebie. Natomiast jest zatrwożony tym, jak my odnosimy się do siebie nawzajem. Zatrwożony jest stanem naszego serca.

Zdanie które wypowiedział Abraham do bogacza we wspomnianym fragmencie jest niezwykle głębokie i niezwykle prawdziwe. My często nie używamy umysłu po to, by dociekać prawdy, ale by racjonalizować nasze wybory – że one są właściwe. Próbujemy udowadniać sobie że to, w co wierzymy (również jako grupa, do której czujemy się przynależni) – jest prawdą.

Chrześcijaństwo jest czymś, co ma nas przemieniać od środka. Ma zmieniać nasze myślenie. Bóg pragnie, byśmy weryfikowali to wszystko, w co wierzymy. Jak to powiedział święty Paweł – Jeśli komuś się wydaje, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak trzeba wiedzieć. (1Kor 8,2). Warto wierzyć Pawłowi, bo mówi on to z własnego doświadczenia.

 

Przypowieść o nieuczciwym zarządcy

Pan pochwalił nieuczciwego zarządcę za jego rozsądek. Bo synowie tego świata są wśród podobnych sobie bardziej rozsądni niż synowie światłości. Mówię wam: Używajcie nieuczciwej mamony do zjednywania sobie przyjaciół, aby przyjęto was do wiecznych mieszkań, gdy się już ona skończy. (Łk 16,8-9)

 

Zarządca myślał o swojej przyszłości. Umiał kalkulować, w jaki sposób zapewnić sobie lepszą przyszłość. Włożył wysiłek w to, by sobie tę lepszą przyszłość zapewnić.

My jesteśmy dłużnikami Boga. Bóg będzie każdego z nas rozliczał. Nieraz myślimy o swojej wiecznej przyszłości, ale czy robimy to, co jest właściwe? Inni tak robią, to pewnie jest słuszne, jakoś to będzie. No nie będzie jakoś. Przyjdzie burza, i wszystko runie. Nic się samo nie robi, nic się samo nie naprawia. Wszystko, co dobre, wymaga wysiłku. Ale najpierw, warto posłuchać, warto próbować zrozumieć Jezusa, czego Bóg od nas naprawdę chce.

Who cares?

[Ludzie] pełni wszelkiej niesprawiedliwości, przewrotności, chciwości, podłości i zawiści, zbrodniczy, kłótliwi, podstępni, złośliwi, obmawiający i rzucający oszczerstwa, nienawidzący Boga, pyszni, wyniośli, chełpliwi, poszukujący zła, nieposłuszni rodzicom, nierozumni, zdradliwi, nieczuli, niemiłosierni. Oni – znając wyrok Boży, że ci, którzy tego się dopuszczają, zasługują na śmierć – nie tylko to zło czynią, ale nawet chwalą postępujących w ten sposób.
Dlatego nie możesz się wytłumaczyć, kimkolwiek jesteś, człowieku, który podejmujesz się sądzenia. Osądzając kogoś innego, sam siebie skazujesz, bo czynisz to samo, co potępiasz. (Rz 1,29 .. 2,1) 

 

Rózni ludzie w Kościele zachęcają do moralnego życia. Tak w sumie sprowadza się to do przekonywania już przekonanych. Albo są próbą stawiania do pionu ludzi, którzy chodzą gdzieś po obrzeżach Kościoła. Takich, co wprawdzie słuchają, ale się w Kościele nie odnajdują. Są jeszcze ludzie poza Kościołem, i to jest już zupełnie inna bańka informacyjna. Ci ostatni mają poczucie, że Kościół jest odwrócony do nich zupełnie plecami.

Mimo wszystko, ludzie zaangażowani w Kościele jakoś nie tracą optymizmu. Wiadomo, że to jest dobre, tamto złe, to jest moralne, tamto nie, to trzeba robić, tamtego nie wolno, ale – who cares? Czemu ma być to istotne?

Kościół Katolicki przestał pokazywać sens na poziomie podstawowym.

Nawiązując do fragmentu listu świętego Pawła – to jest osoba, która przeszła głęboką przemianę. W jego listach widać ślad przemyśleń które towarzyszyły tej przemianie. Ten fragment jest ostrzeżeniem, że błąd, jaki popełnił on sam, może być też udziałem innych. Jest pełen potępienia dla świata, ale też Paweł nauczył się pokory. Z pychy bierze się osądzanie. Chrońmy siebie przed pychą.

No więc jaki jest sens życia, na poziomie podstawowym?

Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii (1 Kor 9,16)

To są słowa Pawła.

Ale Paweł był apostołem. I miał pasję do głoszenia Ewangelii. Niezwykłą pasję.

Paweł wszystko to, co robił – robił z pasją. Od urodzenia był ortodoksyjnym Żydem, faryzeuszem, i praktykował swoją wiarę z pasją. Dzisiaj powiedzielibyśmy że był perfekcjonistą.

Jako faryzeusz prześladował chrześcijan, też z pasją. Myślał że przysługuje się tym Bogu…

A potem spotkał się z Jezusem. I to spotkanie wywróciło mu życie do góry nogami.

Cóż, Jezus jest w tym niezawodny 🙂

A potem głosił z pasją Ewangelię. To, co robił, wprawia w podziw.

 

Wydaje mi się bowiem, że Bóg wyznaczył nas, apostołów, jako ostatnich, jakby na śmierć skazanych, gdyż staliśmy się widowiskiem dla świata, aniołów i ludzi. (1 Kor 4, 9)

Naśladowanie Jezusa

Do wszystkich zaś [Jezus] mówił: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyprze samego siebie, niech codziennie bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z Mojego powodu, ten je ocali. Jaka z tego korzyść dla człowieka, jeśli zdobędzie cały świat, a siebie samego zatraci albo skrzywdzi? Kto bowiem wstydzi się Mnie i moich słów, tego i Syn Człowieczy będzie się wstydził, kiedy przybędzie w chwale swojej i Ojca, i świętych aniołów. (Łk 9, 23-26)

 

W Kościele Katolickim, jakoś dziwnie, “krzyżem” nazywa się wszelkie cierpienia jakie spotykają ludzi. Nie wiem czemu tak? Cierpienia były, są, i będą. Bóg jednak nie chce, byśmy skupiali się na cierpieniach. Jesteśmy wezwani do nadziei, do radości.

Tutaj nie bez powodu Jezus mówi – jednym ciągiem – o świecie, i o wstydzeniu się Go. Krzyż Chrystusa jest wyrazem prześladowań, jakie Go spotkały. A przede wszystkim – wyrazem Jego miłości.

Warto to podkreślić. To nie jest tak, że Jezus przyszedł i cierpiał. Ale: Jezus przyszedł, i był zdecydowany cierpieć. Za nas. Za nasze grzechy. Z miłości do nas. Jezus pragnie, byśmy wszyscy byli szczęśliwi – z Nim, w niebie. I chyba pragnie bardziej, niż my sami tego nieraz pragniemy.

Jezus pragnie, by w nas płonął ogień miłości. Ten sam ogień, który w Nim płonie, gdy myśli o naszym zbawieniu. Byśmy my tak samo pragnęli zbawienia innych ludzi. Byśmy byli gotowi nawet na prześladowania, na cierpienia – by świat mogł poznać miłość Boga.

A faryzeusze i znawcy Prawa udaremnili zamiary Boże względem siebie, bo nie przyjęli chrztu od niego (Łk 7, 30)

Jezus mówi o udaremnieniu zamiarów Bożych. Z jednej strony – wszystko dzieje się z woli Boga. W ogóle istniejemy – cała ludzkość – z woli Boga. Z woli Boga mamy też wolność. Właśnie w tej wolności jesteśmy niezależni od woli Boga, możemy robić różne rzeczy wbrew Jego woli.

Dzisiaj widać chyba jak nigdy dotąd, że ta wolność ludzka jest całkowita. Jesteśmy nieraz przerażeni ogromem zła, jakie się dzieje na świecie. Ale też, ta Boża decyzja o daniu człowiekowi wolności – jest niewzruszona. Bóg pragnie, byśmy decydowali o pójściu za Nim – całkowicie wolni.

It’s All About You…

… Jesus

When the music fades
All is stripped away
And I simply come
Longing just to bring
Something that’s of worth
That will bless Your heart

I’ll bring You more than a song
For a song in itself
Is not what You have required
You search much deeper within
Through the way things appear
You’re looking into my heart

I’m coming back to the heart of worship
And it’s all about You,
It’s all about You, Jesus
I’m sorry, Lord, for the thing I’ve made it
When it’s all about You,
It’s all about You, Jesus

King of endless worth
No one could express
How much You deserve
Though I’m weak and poor
All I have is Yours
Every single breath

I’ll bring You more than a song
For a song in itself
Is not what You have required
You search much deeper within
Through the way things appear
You’re looking into my heart

I’m coming back to the heart of worship
And it’s all about You,
It’s all about You, Jesus
I’m sorry, Lord, for the thing I’ve made it
And it’s all about You,
It’s all about You, Jesus

Osiem Błogosławieństw

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. Gdy usiadł, zbliżyli się do Niego uczniowie. Wtedy odezwał się i zaczął nauczać:
„Szczęśliwi ubodzy w duchu, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie.
Szczęśliwi, którzy cierpią udrękę, ponieważ będą pocieszeni.
Szczęśliwi łagodni, ponieważ oni posiądą ziemię.
Szczęśliwi, którzy są głodni i spragnieni sprawiedliwości, ponieważ oni będą nasyceni.
Szczęśliwi miłosierni, ponieważ oni dostąpią miłosierdzia.
Szczęśliwi, którzy mają czyste serce, ponieważ oni będą oglądać Boga.
Szczęśliwi, którzy zabiegają o pokój, ponieważ oni zostaną nazwani synami Bożymi.
Szczęśliwi, którzy są prześladowani za sprawiedliwość, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie.
Jesteście szczęśliwi, gdy was znieważają, prześladują i oczerniają z mojego powodu. Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza zapłata w niebie. Tak samo przecież prześladowano proroków, którzy byli przed wami”.
(Mt 5, 1-11)

Jezus odkrywa tutaj swoje serce. Boże serce.
W tych błogosławieństwach Jezus wymienia ludzi, w których Bóg znajduje sobie upodobanie. Tych, których Bóg szuka, przy których jest blisko.

Jest przy ubogich w duchu. Chce ich przygarnąć, aby byli razem z Nim, w niebie.
Jest przy udręczonych, przy łagodnych, przy złamanych przez niesprawiedliwość.
Jest przy miłosiernych.
Jest przy tych, którzy mają czyste serce. Ci są doprawdy szczęśliwi, mogąc oglądać Boga twarzą w twarz.
Jest przy tych co pragną, łakną pokoju.
Jest przy prześladowanych.

Takie jest Boże serce.

W owym czasie pokutowało takie myślenie – i miało ono niejako odzwierciedlenie w tym, jak wiązano błogosławieństwa i przekleństwa, które Bóg powiązał z wypełnianiem nakazów Starego Przymierza zawartego z Izraelem – że wszelki niedostatek, nieszczęścia, cierpienie mają swoją przyczynę w tym, że Bóg takich ludzi przeklął z powodu ich grzechów. Tak więc ci ludzie cierpieli podwójnie. Te osiem błogosławieństw było odwróceniem tego myślenia. To była rewolucja.

A przecież, za Jezusem nie szli ludzie specjalnie pobożni. Ludzie, którzy uważali się za pobożnych, uważali Jezusa za grzesznika. Szli za to ludzie pełni braku i cierpienia. Być może po raz pierwszy w życiu usłyszeli że Bóg wcale się od nich nie odwrócił, ale że właśnie oni są dla Boga ważni, i że Bóg jest przy nich. I że Bóg nie patrzy na ich grzechy.

Grzech jest złem, bo ma złe skutki. Jest ludzką głupotą. Gdy człowiek robi pierwszy krok w stronę grzechu, Bóg już widzi jego tragiczne skutki, tragiczny koniec tego człowieka; i też już widzi cierpienie innych ludzi dotkniętych przez zło. Bóg pragnie ludzi z tego zła wydobyć. Bóg zawsze jest pełen miłości, miłosierdzia i współczucia.

 

 

Powołanie Piotra

Widząc to, Szymon Piotr rzucił się Jezusowi do kolan i powiedział: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem”. Zdumienie bowiem ogarnęło jego i wszystkich, którzy z nim byli, z powodu dokonanego połowu ryb (Łk 5,8-9)

Czyste serce to jest skarb. Szczęśliwi, którzy mają czyste serce, ponieważ oni będą oglądać Boga. (Mt 5, 8)

Spotkanie z Bogiem, spotkanie z Jezusem. Doświadczenie tego, kim jest – zmienia całe późniejsze życie. Pierwsze uczucie, to uczucie własnego brudu. Drugie – niezwykłe pragnienie oglądania Boga, bycia z Nim, w Nim. To pragnienie zostaje w ludziach do końca życia.

Bogaty Młodzieniec

Jezus powiedział do uczniów: „Zapewniam was: Człowiek bogaty z trudem wejdzie do królestwa niebieskiego”. (Mt 19,23)

Wiedzieć o Bogu a znać Boga. Bóg daleki a Bóg bliski. Poznanie Boga dzieje się przez doświadczenie.

Bóg przychodzi z pomocą tym, którzy wołają do Niego. Tak zaczyna się poznanie Boga. Poznanie Boga jako Miłości. Nie jako tego, który próbuje nam albo innym coś narzucić.

Bogaty młodzieniec wypełniał przykazania, bo wiedział że tak trzeba. Ale przecież czegoś mu w życiu brakowało, skoro przyszedł do Jezusa. A Jezus spojrzał na niego z miłością. Tak, Jezus pragnął, by młodzieniec zaznał – wody żywej, by już więcej nie pragnął. Tak, jak ta Samarytanka z którą Jezus spotkał się przy studni.

Trudne doświadczenia sprawiają, że weryfikujemy różne “prawdy”, które liczni “guru” próbują nam przekazać. Życie pokazuje prawdziwie, co jest dobre, a co złe. Co jest perłą, a za czym nie warto iść.