Osiem Błogosławieństw
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. Gdy usiadł, zbliżyli się do Niego uczniowie. Wtedy odezwał się i zaczął nauczać:
„Szczęśliwi ubodzy w duchu, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie.
Szczęśliwi, którzy cierpią udrękę, ponieważ będą pocieszeni.
Szczęśliwi łagodni, ponieważ oni posiądą ziemię.
Szczęśliwi, którzy są głodni i spragnieni sprawiedliwości, ponieważ oni będą nasyceni.
Szczęśliwi miłosierni, ponieważ oni dostąpią miłosierdzia.
Szczęśliwi, którzy mają czyste serce, ponieważ oni będą oglądać Boga.
Szczęśliwi, którzy zabiegają o pokój, ponieważ oni zostaną nazwani synami Bożymi.
Szczęśliwi, którzy są prześladowani za sprawiedliwość, ponieważ do nich należy królestwo niebieskie.
Jesteście szczęśliwi, gdy was znieważają, prześladują i oczerniają z mojego powodu. Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza zapłata w niebie. Tak samo przecież prześladowano proroków, którzy byli przed wami”.
(Mt 5, 1-11)
Jezus odkrywa tutaj swoje serce. Boże serce.
W tych błogosławieństwach Jezus wymienia ludzi, w których Bóg znajduje sobie upodobanie. Tych, których Bóg szuka, przy których jest blisko.
Jest przy ubogich w duchu. Chce ich przygarnąć, aby byli razem z Nim, w niebie.
Jest przy udręczonych, przy łagodnych, przy złamanych przez niesprawiedliwość.
Jest przy miłosiernych.
Jest przy tych, którzy mają czyste serce. Ci są doprawdy szczęśliwi, mogąc oglądać Boga twarzą w twarz.
Jest przy tych co pragną, łakną pokoju.
Jest przy prześladowanych.
Takie jest Boże serce.
W owym czasie pokutowało takie myślenie – i miało ono niejako odzwierciedlenie w tym, jak wiązano błogosławieństwa i przekleństwa, które Bóg powiązał z wypełnianiem nakazów Starego Przymierza zawartego z Izraelem – że wszelki niedostatek, nieszczęścia, cierpienie mają swoją przyczynę w tym, że Bóg takich ludzi przeklął z powodu ich grzechów. Tak więc ci ludzie cierpieli podwójnie. Te osiem błogosławieństw było odwróceniem tego myślenia. To była rewolucja.
A przecież, za Jezusem nie szli ludzie specjalnie pobożni. Ludzie, którzy uważali się za pobożnych, uważali Jezusa za grzesznika. Szli za to ludzie pełni braku i cierpienia. Być może po raz pierwszy w życiu usłyszeli że Bóg wcale się od nich nie odwrócił, ale że właśnie oni są dla Boga ważni, i że Bóg jest przy nich. I że Bóg nie patrzy na ich grzechy.
Grzech jest złem, bo ma złe skutki. Jest ludzką głupotą. Gdy człowiek robi pierwszy krok w stronę grzechu, Bóg już widzi jego tragiczne skutki, tragiczny koniec tego człowieka; i też już widzi cierpienie innych ludzi dotkniętych przez zło. Bóg pragnie ludzi z tego zła wydobyć. Bóg zawsze jest pełen miłości, miłosierdzia i współczucia.

Dodaj komentarz