Wchodźcie przez ciasną bramę, bo szeroka jest brama i przestronna droga, która prowadzi do zguby, i liczni są ci, którzy tędy wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, i jakże nieliczni są ci, którzy ją znajdują! (Mt 7, 13,14)
Religia to najogólniej rzecz biorąc zbiór zakazów i nakazów. Widzianych jako zakazany owoc: szczęście, które Bóg próbuje nam odebrać.
Jakież to jest głupie.
Gdy ktoś już uwolni się od tych zakazów i nakazów, zamiast wielkiego szczęścia przychodzi wielkie rozczarowanie. A dalej jest już tylko gorzej.
Jezus mówi te słowa z miłości.
Jest wąska, ale przy Tobie, Jezu. Ty jesteś życiem.
❤️
i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane. (Mt 6,33)
Bóg jest wszechobecny. Jest zawsze blisko. To od nas zależy, czy chcemy być blisko Niego, czy chcemy z Nim spędzać czas, czy o Nim pamiętamy. Czy Go szukamy.
Bóg może wszystko zmienić. Świat boryka się z problemami, które narastają, i narastają, i zdają się zmierzać ku katastrofie. Ale świat jest daleko od Boga. Nie szuka Boga, nie szuka w Nim nadziei. Próbuje rozwiązywać problemy własnymi siłami. Ale to raczej jest przykrywanie problemów niż ich rozwiązywanie.
Bóg stał się co najwyżej jakimś figurantem w tej całej przepychance, w jakiej ludzkość zdecydowała się uczestniczyć.
Szukajcie królestwa Bożego. Szukajcie Boga. Szukajcie całym sercem. Wszystko inne Bóg wam doda.
Poniżej jest relacja osoby która przeżyła śmierć kliniczną.
Tłumaczenie: czułem że jestem gdzieś ciągnięty. Byłem ciągnięty bliżej, i bliżej do wszasków. Bliżej, i bliżej w coraz głębszą ciemność. Myślę że byłem ciągnęty do tego miejsca. Byłem bardzo blisko. Nie miałem pojęcia, że to wszystko wydarzyło się, gdy miałem płaską linię (na EKG) przez 22 minuty. Było jasne, że byłem bardzo blisko życia przez wieczność w piekle. I znowu – po zawołaniu Jego imienia, gdy On powiedział „jestem tutaj”, wszystko się zmieniło. On się pojawił obok mnie. Coś, co czułem że było może na zewnątrz, i Szatan był tam, ze mną – to się zmieniło, i On pojawił się blisko. To zmieniło wszystko…
Gdy się modlicie, nie postępujcie jak obłudnicy. Oni modlą się chętnie w synagogach i miejscach publicznych, aby zwrócić na siebie uwagę. Zapewniam was: Oni już otrzymują swoją zapłatę. Gdy ty się modlisz, wejdź do swego mieszkania, zamknij za sobą drzwi i módl się do Ojca, który jest w ukryciu. (Mt 6,5-6a)
Zamknij za sobą drzwi. Odseparuj się od tego świata. Od świata beznadziei, puski, próżności. Spotkaj się z Tym, który kocha. Ten, Którego królestwo jest królestwem miłości, radości, pokoju.
Byłam bardzo chora i wiedziałam że umieram. Zaczęłam unosić się nad głową mojego męża. Patrzyłam na moje ciało – wyglądałam na umarłą. Zaczęłam krzyczeć „Boże, proszę przebacz mi” – ponieważ w tym momencie uświadomiłam sobie że On istnieje. Wiedziałam że minęłam się z czymś w moim życiu.
To światło pojawiło się jasne jak Słońce, ale nie paliło. Wiedziałam że to był głos Boga – ze względu na autorytet i na miłość, która mówiła jakby „Ja cię stworzyłem”. Wiedziałam że zostałam stworzona przez Niego.
Powyższy tekst jest fragmentem relacji Kariny Martinez która przeżyła śmierć kliniczną. Śmierć kliniczna następuje wraz z ustaniem akcji serca. W wielu przypadkach, po wysiłkach lekarzy, ta akcja serca wraca. W około 4% przypadków ludzie przeżywający śmierć kliniczną mają diświadczenie spotkania z Bogiem, z Jezusem, nieba i/lub piekła. Karina Martinez jest jedną z tych osób.
Te doświadczenia są spójne, niezależne od wiary i wyznania. Są to doświadczenia – przede wszystkim – niezwykłej, wszechogarniającej miłości. Doświadczenia które przekraczają wszelkie ludzkie wyobrażenia.
John Burke, pastor kościoła Gateway, przez wiele lat zbierał relacje osób które podczas śmierci klinicznej i miały doświadczenie spotkania z Bogiem. Owocem tych relacji są jego dwie książki – Imagine Heaven i Imagine the God of Heaven. Jak mówi, my wszyscy pozamykaliśmy Boga w jakichś pudełkach, które są skończone. Warto rozszeczyć te nasze pudełka, zobaczyć Boga bliższym temu, jakim naprawdę jest.
Tytułowe Follow Me to słowa Jezusa do pewnej muzułmanki. Jezus ukazał się jej we śnie. Muzułmanka przyszła później właśnie do Jezusa. Uwierzyła, zaufała Mu, i dziś o tym opowiada.
Muzułmanie uznają Jezusa jako jednego z proroków. Ta muzułmanka zwróciła się do Jezusa jako właśnie do proroka. Zwróciła się o ważną dla niej w tym czasie rzecz – o to, by wstawił się u Boga, by Bóg pomógł jej w zdaniu egzaminów na studia… Tej nocy po modlitwie miała sen, w którym ukazał się jej Jezus.
Piszę o tym gdyż kilka dni temu pojawił się na Deonie artykuł o diecezji w Sydney, w której padł rekord, jak to zostało określone, nawróceń na chrześcijaństwo. Zastanowiło mnie to określenie. Co to znaczy w ogóle nawrócić się na chrześcijaństwo? Co to znaczy w ogóle nawrócić się?
Z mojej perspektywy termin nawrócenie na chrześcijaństwo jest terminem raczej laickim. Rozumiem że chodzi o przyjęcie systemu chrześcijańskich wierzeń i wartości. Ten termin pomija jednak część najistotniejszą – doświadczenie, które tę wiarę buduje. Świadectwa działania Boga. Spotkanie z Jezusem. Zaufanie Jezusowi.
Od strony zewnętrznej nawrócenie widziane jest jako przemiana życia. Ale przemiana życia to jest tylko objaw tego, co się w człowieku, w środku dzieje. Jest to coś, co ludzie zauważają. Jednak istotą nawrócenia jest zmiana przekonań.
Nawrócenie na chrześcijaństwo jest zwrotem który mówi że daliśmy się komuś przekonać. Przekonaliśmy się do poglądów, jakie ma jakaś grupa osób. Nawrócenie do Jezusa z kolei jest wynikiem spotkania z samym Jezusem.
To spotkanie zazwyczaj wszystko zmienia. Wywraca człowiekowi życie do góry nogami.
Słowa Jana Chrziciela na pustyni. Jest w tych słowach coś, co każe się zatrzymać.
W dzisiejszych czasach ludzkość żyje w niezwykłym zgiełku. A zgiełk sprawia, że ludzie zamykają się na Słowo.
Zgiełk ludzi, którzy chcą idealnego świata.
Opamiętajcie się. To stwierdzenie może mieć różną wymowę. Zazwyczaj wypowiadane jest w jakimś kontekście. Opamiętajcie się, przestańcie robić to czy tamto, zacznijcie żyć po Bożemu.
Janowe „opamiętajcie się” ma inną wymowę. To jest wezwanie, które trafia do serca. Opamiętajcie się, bo blisko jest przyszłość, do której lgną wasze serca. Przygotujcie się na nowe rzeczy, które przygotował dla was Bóg. Przestańcie żyć tym co jest tu i teraz, bo to jest niczym wobec tego, co właśnie nadchodzi.
Wielu spośród Żydów, którzy przybyli do Marii i zobaczyli, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich poszli natomiast do faryzeuszów i poinformowali ich o tym, co uczynił Jezus. Wyżsi kapłani oraz faryzeusze zwołali więc Wysoką Radę i zastanawiali się: „Co mamy robić? Człowiek ten dokonuje wielu znaków. Jeśli Go tak pozostawimy, wszyscy Mu uwierzą. Wtedy też wkroczą Rzymianie i zniszczą zarówno naszą świątynię, jak i naród”.
Łatwo jest sprowadzić Ewangelię do rzewnej historii o dobrym Jezusie i złych faryzeuszach czy arcykapłanach. I też o dobrych ludziach którzy uwierzyli w Jezusa, i złych, którzy w Niego nie wierzyli. Takie spojrzenie jednak sprawia, że Ewangelia nie spełnia swojej roli. Biblia jest po to, by przeglądać się w niej jak w lustrze. By pytać się czy te złe cechy, które widzimy w ludziach opisanych na kartach Biblii nie są też naszym udziałem? W ten sposób Biblia spełnia swoją oczyszczającą rolę. A często boimy się przyznać przed sobą, że postawieni w sytuacji tej czy innej osoby zachowalibyśmy się tak samo źle, a może jeszcze gorzej. Przyznanie się do tego uczy nas pokory, i też uczy kochać innych ludzi, a nie ich osądzać.
Warto odrzucić swoje stereotypy i przyjrzeć się, co kierowało ludźmi którzy sprzeciwiali się Jezusowi. Jezus mówił o nich że są ślepi. Dzisiaj może się okazać, że to ja jestem tym ślepym, że kierują mną schematy myślenia które sprawiają, że jestem w zupełnie innym miejscu niż jest Bóg.
Po ludzku rzecz biorąc, lęk Wysokiej Rady był całkiiem słuszny. Lęk. Dzisiaj też jest w nas dużo lęku. Duzo zła się dzieje, i próbujemy, tak po ludzku, się przed tym złem bronić.