Wiele fałszywych dróg

Potem przyszli do Kafarnaum. W domu zapytał ich: „O czym to rozprawialiście po drodze?”. Lecz oni milczeli, bo w czasie drogi sprzeczali się ze sobą o to, kto z nich jest największy. Jezus usiadł, przywołał Dwunastu i powiedział im: „Jeśli ktoś chce być pierwszy, niech będzie ostatni ze wszystkich i sługą wszystkich!”. Następnie wziął dziecko, postawił je między nimi, przytulił do siebie i powiedział im: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w moje imię, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał”.

 

Można robić dużo jako osoba wierząca, a nie przynosić nic dobrego. Rzeczy, które błyszczą się na zewnątrz, ale są puste w środku.

Nie do wiary, jak puste rzeczy ludzie robią, uważając się za dobrych ludzi. Ale jakoś tak się składa, że nie są w stanie nikogo przyprowadzić do Boga. Wręcz przeciwnie. Przez nich inni ludzie są ranieni, zrażają się, odchodzą.

Do Boga przyprowadzają innych ludzie pokorni. To jest tak proste.

Ale nie chodzi pokorę wobec samego Boga, tylko pokorę wobec innych ludzi. Tak naprawdę jedno z drugim się ściśle wiąże. Ściśle i bardzo głęboko. Głęboko aż do bólu. Musi boleć. Oj, musi.

 

Chrześcijaństwo to są rzeczy proste, ale w tym świecie zupełnie nieoczywiste.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *