Przesłuchanie przed Wysoką Radą
Wtedy najwyższy kapłan powiedział do Niego: „Zaklinam Cię na Boga żywego! Powiedz nam, czy Ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym?”. Jezus odrzekł: „Sam to powiedziałeś. Ale oświadczam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, który siedzi po prawej stronie Wszechmogącego i przychodzi na obłokach nieba”. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i zawołał: „Zbluźnił! Czy potrzeba jeszcze świadków? Oto teraz usłyszeliście bluźnierstwo! Co o tym sądzicie?”. Odpowiedzieli: „Winien jest śmierci!”. Wówczas pluli Mu w twarz i policzkowali Go. A bijąc Go, mówili: „Prorokuj nam, Chrystusie, kto Cię uderzył?”.
(Mt 26, 63-68)
Wszyscy o zmartwychwstaniu Jezusa, a ja o ukrzyżowaniu. Czuję się trochę jak czarna owca, która nie wie co należy czynić. Zamiast karnie trzymać się stada, to odchodzi to tu, to tam, patrzy na niebieskie niebo, wącha kwiatki, a jak przygrzeje słoneczko to zapomina o całym świecie, tylko chodzi i bryka. Świat jest piękny 🙂
Tak więc czytam sobie ewangelię Mateusza rozdział po rozdziale, i dzisiaj wypadło właśnie na ten akapit.
I tak myślę o tej scenie, gdzie samotny, bezbronny Jezus stoi wobec tej zgrai, która za wszelką cenę chce się Go pozbyć. Tak po ludzku rzecz biorąc był tam zupełnie samotny. Bez wsparcia ze strony, jak to określił, więcej niż dwunastu oddziałów anielskich, ani bez naszych dzielnych “obrońców Krzyża”, gotowych bronić Chrystusa i Krzyża przy każdej okazji. Ciekawe jak by się to skończyło, gdyby tam byli?
Sam Jezus tak wybrał. Był tam sam, ale pomimo tego – był pełen pokoju. Przyszedł na Ziemię aby dać pokój, nadzieję ludziom którym życie dopiekło, którzy pogubili się w swoim życiu, którym nie chce się żyć. Przyszedł, by dać im pokój, miłość, nadzieję, życie. Tym, którzy mówią przegraliśmy to życie. Jezus zaprasza ich wszystkich by udali się w podróż z Nim, do nieba. W podróż pełną pokoju, nadziei. W podróż wcale nie samotną, ale właśnie z Nim, razem.

Dodaj komentarz