Kto jest matką Jezusa?
Ktoś Mu powiedział: „Twoja Matka i Twoi bracia stoją na zewnątrz i chcą z Tobą rozmawiać”. On odpowiedział: „Kto jest moją matką i kto to są moi bracia?”. I wskazując na uczniów, dodał: „Właśnie oni są moją matką i moimi braćmi. Bo kto wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie, ten jest moim bratem, siostrą i matką” (Mt 12, 47-50)
Jezusowi bliżsi są ci, którzy Go słuchają, którzy starają się żyć tym, co Jezus mówi, niż więzy krwi. Tak, Bóg chce znaleźć w nas zrozumienie tego, co do nas mówi. Nie, że będzie naszym stróżem czy policjantem. Bóg daje nam pełną wolność, i pragnie by nasza relacja z Nim była na zasadzie więzów miłości.
W tej ewangelii nie jest podany powód, dla którego Jego bracia chcieli z Nim rozmawiać. Z ewangelii Marka dowiadujemy się, że Jego krewni przyszli, aby Go powstrzymać. Mówiono bowiem, że odszedł od zmysłów. Z kolei z ewangelii Jana dowiadujemy się, że Jego bracia nie wierzyli w Niego.
Inaczej jest z Matką Jezusa. Ona wiedziała, kogo urodziła, i nie przestała w Niego wierzyć. Pierwszy cud Jezusa stał się w Kanie Galilejskiej, za sprawą Maryi.
Sam Jezus tutaj mówi, że ważniejsze jest słuchanie Jego słowa niż czczenie Maryi z tego powodu, że Go urodziła. Warto więc szukać lepszych powodów, jeśli pragnie się czcić Maryję…
Dla niektórych Maryja jest wzorem pokory. Bo powiedziała fiat. Cóż, myślę że jest wzorem pokory, ale dla Maryi nie było to jakieś pokorne przyjęcie woli Bożej. Dla Niej było to szczęściem, radością. Czymś upragnionym.
Bo narracja w Kościele Katolickim jest chyba taka (może coś się zmieniło?) że Maryja miała swoją wolę, a Bóg swoją, i biedna Maria zrezygnowała ze swoich planów, a zamiast tego przyjęła wolę Boga.
No ludzie. Maryja przecież marzyła o tym, żeby urodzić Mesjasza. Ona była szczęśliwa, gdy usłyszała od anioła, że urodzi Jezusa. Bóg był dla niej życiem. Był radością, oparciem. Dla Izraelitów nadzieja na przyjście Mesjasza była wtedy jedyną nadzieją na to, że odmieni się ich los. Mieli nadzieję że Bóg nad nimi się zlituje, i ześle im w końcu upragnionego Mesjasza. Dla Maryi szczęściem było to, że właśnie ona stała się Jego matką. Stąd ten cały magnificat u świętej Elżbiety.
I też – ciekawe że nie mówi się o pokorze Boga, o pokorze Jezusa, tylko dopiero Maryja jest pokorna? Bóg, który nie okazuje gniewu na ludzi, nie okazuje złości, nie okazuje Swojej mocy, tylko przychodzi do ludzi jako bezbronne dziecko. I jedyne co nam okazuje – to więcej miłości. Więcej i więcej. Bóg, który nie chce respektu. Chce być kochany.

Dodaj komentarz